środa, 7 marca 2012

"Złodziejka książek" - Markus Zusak

Tytuł: Złodziejka książek
Tytuł oryginału: The book thief
Autor: Markus Zusak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: styczeń 2008
Liczba stron: 496
Tematyka: Literatura piękna, młodzieżowa, dziecięca
Ocena: 8/10

Śmierć ma zawsze ręce pełne pracy. Codziennie na świecie umierają setki ludzi, część z nich kończy życie w sposób naturalny, część sama decyduje się na wieczny sen, jeszcze inni giną w nieszczęśliwych wypadkach. Czas II wojny światowej to dla kostuchy okres niezwykle trudny, ilość zmarłych dusz nie pozwala jej nawet na chwilę odpoczynku. Zbiera ona swe żniwo na polach bitewnych, w zbombardowanych miastach, a przede wszystkim w obozach masowej zagłady. A jednak pomimo zapracowania, znajduje czas, ażeby opisać nam historię młodej Niemki - Liesel Meminger.
Dziesięcioletnią dziewczynkę poznajemy w trakcie podróży pociągiem, jedzie ona wraz ze swoim młodszym bratem do rodziny zastępczej. Ich prawdziwa matka została uznana za komunistkę i nie może dłużej wychowywać swoich pociech, główną przyczyną są niewystarczające środki finansowe na utrzymanie dwójki dzieci. Nieszczęśliwym trafem do celu podróży dociera jedynie Liesel, jej młodszy braciszek niespodziewanie żegna się z życiem. Podczas nadzwyczaj skromnego pogrzebu, dziewczynka znajduje pozostawioną w śniegu książkę - „Podręcznik grabarza”. Jest to pierwsza z wielu powieści, jaką uda jej się zdobyć w dość nieuczciwy sposób.
W Mochling, małym miasteczku w pobliżu Monachium Liesel zaznajamia się ze swoimi nowymi rodzicami. Rosa i Hans Hubermannowie to dość nietypowa para. Ona, niezwykle krzykliwa i nadużywająca przekleństw jest zupełnym przeciwieństwem spokojnego, cichego akordeonisty. To właśnie z papą dziewczynka nawiązuje silną wieź. Mężczyzna od samego początku czuwa przy niej w czasie, gdy dręczą ją senne koszmary. Noc jest dla nich porą wspólnej nauki czytania i zagłębiania się w lekturze „Podręcznika...”.
Dzieciństwo Liesel nie jest beztroskie, wojna odbija się na każdym, nawet najmniejszym obywatelu III Rzeszy. Wbrew pozorom naród niemiecki nie był jakkolwiek „faworyzowany”. Tamtejsi ludzie również cierpieli głód, prześladowania i żyli w ciągłym strachu. Co ciekawe w „Złodziejce książek” ówczesny konflikt zbrojny stanowi jedynie tło dla toczącej się akcji. Fabuła skupia się na losach Liesel i osób z jej sąsiadującego otoczenia. Wraz z kolejnymi kartami powieści obserwujemy jak w dziewczynce zachodzą kolejne zmiany, staje się mądrzejsza i dojrzalsza. Widzimy jej niesamowitą, wciąż rosnącą pasję i zamiłowanie do słowa pisanego.
Bez wątpienia każdy z bohaterów opisanych w utworze jest wyjątkowy. Każdy posiada inny tok rozumowania, inny charakter i inaczej reaguje na dziejące się wydarzenia. Osobowości nie są mdłe ani monotonne. Zbudzają sympatię czytelnika i budzą chęć ich bliższego poznania. Bardzo trudno byłoby mi wybrać ulubioną postać, ponieważ każda wywoływała u mnie odmienne odczucia.
Książka otwiera nam oczy na moc jaką posiada słowo. Każdy zapalony czytelnik zna magię i potęgę wyrazów, jednak czy zwyczajny człowiek zdaje sobie sprawę, jak ogromną rolę miało słowo w dziejach ludzkości? To właśnie dzięki niemu Adolf Hitler i inni dyktatorzy zjednali i przekonali do siebie całe narody. To ono było przyczyną zarówno klęski jak i triumfu.
Do powieści Markusa Zusaka żywiłam ogromne oczekiwania, ilość pozytywnych opinii z jakimi zetknęłam się przed lekturą sprawiła, że spodziewałam się czegoś naprawdę wyjątkowego. Czy się zawiodłam? Troszeczkę. „Złodziejka książek” jest bardzo dobrym utworem, jednak arcydziełem bym jej nie nazwała, także wygórowanych zachwytów podzielać nie będę. Mam również kilka dość poważnych zastrzeżeń tyczących się formatu książki i prowadzonej narracji. Jeśli ktokolwiek miał okazję zetknąć się z ową powieścią „na żywo”, na pewno nie uszedł jego uwadze jej rozmiar. Zdecydowanie powinna być ona wydrukowana mniejszą czcionką. Zajmowałaby dużo mniej miejsca, co ułatwiłoby czytanie takim osobom jak ja, czyli lubiącym zagłębiać się w lekturze nie tylko w domu, ale też w innych miejscach. Przejdźmy wreszcie do narracji. Śmierć jako osoba opowiadająca to bardzo ciekawy wybór. Zwraca się ona do czytelnika w sposób bezpośredni, próbuje nawiązać z nim pewien dialog. Szkoda tylko, że w swoich wypowiedziach zdradza ona wiele faktów, które mają mieć miejsce dopiero za kilka rozdziałów.
„Złodziejka książek” została zakwalifikowana do lektury dziecięco-młodzieżowej, bardzo mnie ten fakt dziwi, ponieważ wiele wątków z owej powieści może być szokujących i niezrozumiałych dla tak młodych czytelników. Starsi mogą jednak bez żadnych przeszkód cieszyć się jej lekturą. Jestem przekonana, że na przeważającej liczbie osób utwór wywoła większe wrażenie niż na mnie.

51 komentarzy:

  1. Opis brzmi interesująco, recenzja też zachęca, ale muszę poczekać aż będę miała trochę czasu...
    Z czcionką miałam ten sam problem w "Zapomniane", przez co książka zyskiwała na objętości. Nawet nie chciało mi się nosić jej ze sobą, taki ze mnie leniuch :D

    OdpowiedzUsuń
  2. brzmi ciekawie :)
    ja jednak wole ksiazki o tematyce sredniowiecznej :P kiedy to szaleli mieczami i uciekali na koniach do swoich zamkow ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozglądam się za tą książką już od dłuższego czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. słyszałam, że to świetna książka:) musze sie w nią zaopatrzyć na czas wakacji:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale z twojej recenzji wynika, iż zapowiada się bardzo ciekawa historia. Jeśli ją gdzieś przypadkowo spotkam, to przeczytam, ale jakoś tak usilnie nie będę szukać, bo na razie mam sporo innych zaległości czytelniczych do nadrobienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja często nie rozumiem wyboru lektur dla młodych ludzi, zwłaszcza, że są często za ciężkie i potem się dziwimy, że naród nie chce czytać.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wooow zaciekawila mnie ta skiazka bardzo ;)) i mimo ze nie lubie czytac ksiazek ale chyba jak gdzies bede wyjezdzac to chentie ja wezme zmaiats laptopa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem strasznie ciekawa tej książki, czytam same pochlebne recenzje na jej temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam z 2 lata temu. Bardzo mi się podobało, chociaż czegoś zabrakło, by nazwać te książkę arcydziełem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę mam na półeczce, więc z pewnością ją przeczytam. Już nie mogę się doczekać:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Marzę o przeczytaniu tej książki, ale nigdzie nie mogę na nią trafić.
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz bardzo ciekawego bloga , pierwszy raz trafiam na takiego :) Ksiazke czytam,rewelacja!
    Obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dawno temu na nią trafiłam. Od tego czasu wrażenia mi się zatarły, ale chyba bały równie pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Często spotykałam ją w bibliotece, ale jakoś nigdy nie byłam przekonana. Teraz ją chyba wypożyczę, bo myślę, że spodoba mi się :)

    U mnie jest nowa notka, ale nie pokazuje się na waszych listach blogów, bo Blogger ostatnio strasznie mi szwankuje. Więc zapraszam:

    papierowyazyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciągle widuję w bibliotece , wychodzi na to że musze wypożyczyć! Pozdrawiam i zapraszam do mnie.;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie kojarze tytułu i autora też, ale treść interesująca ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam wielka chrapke na te ksiazke i mam nadzieje ja w koncu kiedys dorwac. Co do negowania kategorii ksiazki, osobiscie jestem zdania, ze przed dziecmi nie powinno sie ukrywac trudnych tematow. Teraz na swoim blogu zrecenzowalam ksiazke (bedaca rozwiazaniem mojej ostatniej zagadki, ktorej odpowiedzi nie znalas, wiec mysle, ze tym bardziej Cie zainteresuje) bedaca rowniez w tej kategorii i uwazam, ze jak najbardziej nadaje sie dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  18. uwierz mi ze ja bym chyba wywaliła coś z pokoju żeby tylko znaleźć miejsce na ten wieszak, na szczęście jeszcze trochę miejsca mam więc może je jakoś wykorzystam :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Pamiętam, że w tej książce bardzo denerwowało mnie to, że Śmierć zdradzała wypadki, które miały dziać się później. Książka bardzo mi się podobała za fabułę, ale styl autora znienawidziłam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Tego akurat nie czytałam i chyba nie przeczytam, nie moje klimaty. Co do cukru pudru i titlki, zaręczam Ci, że ten cukier puder wcale nie pachnie jakoś mdląco czy coś, jest przyjemny, zwyczajny i na szczęście nie jest jakos bardzo intensywny :D

    OdpowiedzUsuń
  21. masz racje :) teraz sie biore za kod da vinci, czytalas juz? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hmm... Gdybym nie była już po lekturze Złodziejki książek to po Twojej recenzji rzuciłabym się w szaleńcze poszukiwania. Niestety, jestem już po i powieść mnie niesamowicie rozczarowała, ale wiem dlaczego... Przez trzeci rok studiów przeczytałam tyle książek o śmierci, wojnie i małych dziewczynkach zamieszanych w to wszystko, że Złodziejka... po była dla mnie niesamowicie nużąca, ale to nie zmienia faktu, że recenzja jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Słyszałam wiele dobrego o tej książce, jednak jeszcze nie miałam okazji przeczytać - czas to nadrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  24. właśnie też nie chciałam robić niczego pospolitego, miałam dużo pomysłów no ale niestety koszta są ogromne, także nie mogłam szaleć z niczym.. myślę, że wszędzie można zrobić dobrą imprezę, ważne, żeby goście byli chętni do zabawy i w ogóle :) i dziękuję bardzo!! a audycja jest w internecie jeśli masz ochotę to możesz sobie posłuchać, na moim blogu kilka notek wstecz jest link :)

    OdpowiedzUsuń
  25. bo dopiero podczas wakacji bede miała czas :( ewentualnie może się skuszę podczas praktyki zawodowej

    OdpowiedzUsuń
  26. tej nie czytałam, ale "Samotność w sieci" z poprzedniej notki czytała moja mama. Ponoć fajna.

    obserwujemy? zapraszam do czytania mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  27. hmm trochę mnie z szokowała i skłoniła do refleksji :)

    OdpowiedzUsuń
  28. fakt, można nie zrozumieć tej historii ale naprawdę jest świetna i szokującą historia , jeszcze do końca nie przeczytałam ale jestem blisko :)

    Pozdrawiam : ))

    OdpowiedzUsuń
  29. Hmm ciekawa, a jeszcze jak skłania do głębszych przemyśleń jak mniemam kusi mnie jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytałam, jedna z moich ulubionych książek ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. czytałam fragment ale jakoś mi nie przypadł do gustu

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetna recenzja! Książkę wertowałam ostatnio w empiku, a jak wpadnie mi w ręce to z chęcią przeczytam.

    http://archiveofmystyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Super.! Nie czytałąm tej ksiązki ,ale sądząc po recenzji naprawde super.!

    OdpowiedzUsuń
  34. zapowiada sie ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  35. ja dostałam fioletowego i 2 czerwone tulipany + różę od chłopaka, a;e wiesz no liczy się gest bo to miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Rozumiem Twoje obawy, ale zapewniam Cię, że ten cukier puder, nie jest taki pudrowy jaki mamy w głowach sterotypowo :D No bo jak cukier, to przecież musi być mega mulący, ale naprawde tak nie jest :)

    Oj MAComania ogarnela mnie juz kompletnie, zauwazylam to szczegolnie w portfelu :P

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytałam ją już dość dawno, i muszę przyznać że wywarła na mnie ogromne wrażenie. Lubię takie książki - dla mnie również "tło" czyli wojna, było bardzo ciekawym tematem, z racji moich zainteresowań.

    Pozdrawiam, i zapraszam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. nie mogę doczekać się kolejnego postu ;d

    OdpowiedzUsuń
  39. O rany, zazdroszczę! Poluję na tę książkę już od jakiegoś czasu i widzę, że warto się o nią postarać :D

    OdpowiedzUsuń
  40. dlatego mam takie zamiłowanie do tego miejsca. Cenie za odwagę i specyficzność :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajna recenzja :P I zachęcający tytuł :)

    nie mogę się doczekać kolejnego postu

    zapraszam do mnie

    http://beauty-of-the-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. hmm nie gustuję w takich książkach raczej :>

    OdpowiedzUsuń
  43. hahah kiedys tez tak mialam, ale od jakiegos roku mam fiola na tym punkcie ^^

    OdpowiedzUsuń
  44. Być może skuszę się na tą książkę w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Rany! Baardzo chciałabym przeczytać tę książkę! Być może już niedługo mi się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Wydaję się bardzo ciekawa.! Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :* Na każdy postaram się odpowiedzieć :)